JAROSŁAW IWASZKIEWICZ czyli ROZDWOJENIE
Jarosław Iwaszkiewicz – pisarz, nowelista, publicysta. Urodzony 20 lutego 1894 w Kalniku, zmarł 2 marca 1980. Wiele opowiadań, takich jak „Dziewczyna i gołębie”, „Tatarak”, „ Matka Joanna od Aniołów”.
„Za książką kryje się autor. Jego pisanie jest więc zawsze listem do czytelnika. Piszemy zazwyczaj listy do przyjaciół. Książka jest listem autora do przyjaciela”
Jarosław Iwaszkiewicz
Prawdą jest że polska literatura nie jest przyzwyczajona do opowieści o rodzinie. Lecz to nie prawda, że w polskiej literaturze jedyną powieścią dziejącą się w kręgu familijnym są „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej. Bo przecież często zapominamy o powieści „Sława i chwała” Jarosława Iwaszkiewicza. Brak przychylności, i to ze strony czytelników, jak i krytyków, ma źródło w życiu prywatnym Iwaszkiewicza. I zanim ocenimy do końca powieść, musimy się przyjrzeć jej Autorowi.
Wydawana w trzech dość opasłych tomach powieść przedstawiającą historię trzech rodzin na przestrzeni trzydziestu paru lat stanowi trzon zainteresowań Pisarza. Tak intelektualnych, tak osobistych, jak i również społeczno – politycznych.
Jarosław Iwaszkiewicz był biseksualny, dał temu wyraz właśnie w „Sławie i chwale”. Jeden z bohaterów powieści, ten właśnie, który nosił taki dziwny toczek na głowie, w pewnym momencie zwraca się z pewną propozycją do kuzyna. Ta propozycja była tak niejednoznaczna, że aż nadto była czytelna. Ale trochę zawoalowana. W takim intelektualnym sosie zamoczona. Tak jak cała powieść.
Nie musimy się domyślać sensu innego utworu Iwaszkiewicza, jakim jest opowiadanie „Ikar”. W nim jest wszystko dokładnie powiedziane. Młody, ładny chłopiec ( co Autor podkreśla dokładnym opisem) stoi na przystanku autobusowym. Nagle podjeżdża samochód, chłopiec znika w jego wnętrzu. Iwaszkiewicz porównuje tę scenę do obrazu który prowadzi nas do mitu o Dedalu i Ikarze. Chcieli oni uciec z gościny Minosa kreteńskiego. Dedal zbudował zatem skrzydła z piór spojonych woskiem. Ojciec jednak przestrzega: nie zbliżaj się do słońca, bo ono stopi wosk. Jednak syn nie usłuchał, i zginął w Morzu, który zostanie nazwany Ikaryjskim. Nikt nie zauważył tragedii Ikara, nikt oprócz malarza. Malarza, którym ma być Pieter de Oude Bruegel. On tylko spostrzegł topiącego się młodzieńca, który nie posłuchał się ojca.
Lot i upadek Ikara stanowią szeroko rozpowszechniony symbol ludzkiego dążenia do realizacji własnych celów wbrew naturalnemu porządkowi świata, a jednocześnie symbol nadmiernej ambicji.
Nie wiadomo czy młody człowiek stojący na przystanku autobusowym, miał wygórowane ambicje. Nie znamy nawet jego imienia. Zawodu, planów na przyszłość. Po prostu nikt nie zauważył jego zniknięcia. Nikt, oprócz Jarosława Iwaszkiewicza, który przedzierzgnął się z biseksualnego mężczyzny w pisarza. Który nie tylko zauważył, lecz także opisał to zdarzenie. Z pewnością spodobał się Iwaszkiewiczowi ten chłopiec. Dlatego umieścił go w literaturze.
Jest inne opowiadanie Iwaszkiewicza, zatytułowane „Tatarak”. Siedemnastoletni chłopiec, Boguś, taki który również z pewnością bawiłby oko Autora, poznaje kobietę w wieku jego matki. Romansuje z nią, chociaż przecież ma narzeczoną, młodą i ładną dziewczynę. W finałowej scenie chce wywrzeć na kobiecie wrażenie i nurkuje w pobliskim jeziorku. Niestety, topi się. Gdy przypadkowi ludzie wyłowili ciało chłopca, kobieta całuje umarłą męskość Bogusia. W pewnym momencie uzmysławia jednak, że to co zostało z chłopaka, pachnie zgnilizną. Całowanie zmarłego nie jest przyjemne, w odczuwaniu przyjemności powinni uczestniczyć co najmniej dwie osoby.
To bodaj jedyna taka scena w literaturze polskiej, scena kierująca w pierwszej chwili myśli ku nekrofilii. Po zastanowieniu jednak odrzuciłem ten trop. Nekrofilia to jednak zaburzenie preferencji seksualnych. A nic nie wskazuje że kobieta ma takowe. Prawdopodobnie rzuciła się w objęcia śmierci Bogusia z rozpaczy, z żalu po jego śmierci. Bez „zboczonych” myśli.
Prawdopodobnie Jarosław Iwaszkiewicz w opowiadaniu „Tatarak” chciał się zmierzyć z pewną niedogodnością. Nie potrafił oddać się całkowicie kobiecie. Dlatego we wskazanym opowiadaniu kobieta całuje martwe ciało młodego mężczyzny. Jakby nie zdążywszy się przywitać, już musi go pożegnać.
Iwaszkiewicz ożenił się, co prawda, lecz zdradzał żonę z dużo młodszymi od siebie chłopcami. W wieku tego którego porównał do Ikara. W wieku Bogusia. I to jest ta niedogodność. Rozdwojenie seksualne.
Doprowadziło owo pękniecie do wielu nieporozumień, dramatów. Pisał w jednym z listów: „Przyszedł i „Uwodziciel”. Dlaczego Ty go lubisz? Chyba tylko dlatego, że to Ci mówi cośkolwiek, ja jako homoseksualny nic tu nie odczuwam i raczej nie lubię tego utworu. Dowodzi to jak bardzo nasze predyspozycje seksualne wpływają na nasze gusta literackie”. Ten „Uwodziciel” to powieść Zbigniewa Nienackiego, w której główny/tytułowy bohater jest nowym Casanovą. Z tego ułomku listu wynika że Iwaszkiewicz wolał intymne zbliżenia z chłopcami niż z dojrzałymi kobietami.
Tak prawdę mówiąc ja także mam rozdwojenie. Rozdwojenie pamięci. Wiem że czytałem „Sławę i chwałę” Jarosława Iwaszkiewicza, lecz nie potrafię opowiedzieć tej powieści. Pamiętam wyrywki, lecz nie na wyrywki. Dlatego podpierałem się innymi utworami Iwaszkiewicza, aby z niniejszego felietonu powstał spójny obraz. Mam nadzieję, że i nad tym tekstem fruwają anioły.
Korzystałem z publikacji „Jarosław Iwaszkiewicz” Andrzeja Zawady. Fakty przedstawione w wyżej wymienionej książce oplotłem jednak swoim własnym wyobrażeniem, mitem i dywagacjami o Jarosławie Iwaszkiewiczu.
Warszawa, dnia 13 września 2024

Komentarze
Prześlij komentarz